Gdy tylko wyjdziesz z muzeum i skierujesz się w stronę tunelu, atmosfera się zmienia. W jednej chwili wpatrujesz się w sześć trofeów Ligi Europy za szybą, a w następnej jesteś już w betonowym korytarzu, gdzie rozbrzmiewa hymn Sevilli, a przed tobą rozciąga się boisko.
Ten stadion powstał, żeby dać klubowi Sevilla FC siedzibę, która dorównałaby ambicjom klubu i piłkarskiej pasji miasta. Ten cel wciąż nadaje ton całej wizycie: każdy pokój, od loży prezydenckiej po szatnię, sprawia wrażenie zaprojektowanego z myślą o rytuale dnia meczowego i wspólnej tożsamości.
Największą nagrodą nie jest samo obejrzenie stadionu, ale poczucie, jak klub funkcjonuje w mieście na żywo. Odchodzisz, rozumiejąc, dlaczego kibice Sevilli mówią o tym stadionie z troską, a nie z nostalgią.
Pomiń to: jeśli kultura piłkarska nie jest w twoim guście albo jeśli szukasz dużej atrakcji w stylu muzeum sztuki, która zajmie ci pół dnia.








Punkt startowy. Ekrany dotykowe, oryginalne koszulki i nagrania z meczów przedstawiają historię klubu od 1890 roku (kiedy to Sevilla i Recreativo de Huelva rozegrały pierwszy odnotowany mecz piłki nożnej w Hiszpanii, wygrany przez Sevillę 2:0) aż po okres dominacji w Lidze Europy.
Siedem trofeów za jedną szklaną gablotą. Żaden inny klub w historii tych rozgrywek nie ma takiego osiągnięcia. Większość gości zatrzymuje się tu najdłużej, a w tym pokoju robi się więcej zdjęć niż gdziekolwiek indziej.
Kąt widzenia pokazuje, jak stromo wznosi się dolna kondygnacja. Usiądź tam, gdzie dyrektorzy klubu oglądają mecze u siebie, a zrozumiesz, dlaczego drużyny gości mówią, że stadion wydaje się mniejszy, niż sugeruje to jego pojemność.
To samo tło, które widziałeś za autokarami Sevilli po zwycięstwach w Lidze Europy. Audioprzewodnik wyjaśnia, jak to wszystko wygląda: na którym miejscu siada menedżer, gdzie stają fotografowie i jak ustawiają aparaty.
Szafki z imionami dla obecnego składu pierwszej drużyny, wanny z lodem, tablica taktyczna i ławki dla fizjoterapeutów. Wszystko wygląda dokładnie tak, jak zostawili to zawodnicy po ostatnim meczu u siebie. Najbardziej nieoczekiwany punkt wizyty.
To właśnie ta chwila decyduje o sukcesie całego przedsięwzięcia. Gdy przekraczasz próg, z głośników rozbrzmiewa „Himno del Centenario”, przed tobą rozciąga się boisko, a dolna trybuna wygląda jak mur. Tutaj nawet ci, którzy nie interesują się piłką nożną, milkną.
Usiądź na ławce gospodarzy w tym samym miejscu co trener. Boisko jest odgrodzone linami, ale już z linii bocznej widać, dlaczego na tym stadionie robi się tak głośno.
Na trybunie „Preferential”, zaprojektowanej przez ceramika z Kordoby, Santiago del Campo, na Mistrzostwa Świata w 1982 roku. Widnieje na nim herb Sevilli FC otoczony około 60 małymi proporczykami klubów, które tu grały – od Realu Madryt i Barcelony po europejskie drużyny przyjezdne. W 2015 roku historyk sztuki z Sewilli złożył oficjalny wniosek o uznanie tego obiektu za zabytek o znaczeniu kulturowym. Mozaika będzie poddana konserwacji również na nowym stadionie.
Na wizytę we własnym tempie zarezerwuj sobie od 75 do 90 minut. Wejście znajduje się przy Bramie nr 2, trasa przebiega w formie jednej pętli, a bezpłatny audioprzewodnik można pobrać za pomocą aplikacji dostępnej w 9 językach, w tym Hiszpańskim, angielskim, francuskim, niemieckim, włoskim, portugalskim, arabskim, chińskim i japońskim.
Proponowana trasa: Zacznij od Muzeum Historii, żeby zorientować się w chronologii wydarzeń, przejdź przez lożę prezydencką i salę prasową, a potem zajrzyj do garderoby. Przejdź przez tunel podczas odgrywania hymnu, a potem zatrzymaj się w ławkach rezerwowych. Kolejność ma znaczenie: najpierw kontekst, a na końcu emocjonalna satysfakcja.
warte zobaczenia: 7 trofeów Ligi Europy, szatnia gospodarzy, przejście przez tunel i ławki rezerwowych. Możesz to pominąć, jeśli masz mało czasu: Rozbudowane stanowiska multimedialne w muzeum oraz sala prasowa.
Wskazówka od lokalsów: Zarezerwuj termin późnym popołudniem. Mozaikowa fasada mieni się pomarańczowym blaskiem o złotej porze, dlatego ulubione zdjęcie stadionu każdego kibica z Sewilli wydaje się być zrobione około godziny 17:00. Ominiesz też poranne grupy szkolne.
Krótka dawka rzeczywistości: Wizyta wyłącznie we własnym tempie. Na miejscu nie ma przewodników na żywo, nie ma harmonogramu grupowych zwiedzania z przewodnikiem ani przechowalni bagaży, więc podróżuj z niewielkim bagażem. Trasa nie jest dostępna dla osób na wózkach inwalidzkich.
Manuel Muñoz Monasterio, znany również ze współpracy z Realem Madryt i stadionem Bernabéu, zaprojektował ten stadion przy wsparciu konstrukcyjnym Jamesa Coxa. Za tym pomysłem stał sam Ramón Sánchez-Pizjuán: stadion, który zamienił hałas kibiców w taktyczną broń. Zmarł jeszcze przed otwarciem stadionu, ale jego imię widnieje na budynku, a jego prochy spoczywają na miejskim cmentarzu w Sewilli, co sprawia, że stadion jest czymś w rodzaju jego osobistego pomnika.
Obecny stadion ma już swoje dni policzone. Klub Sevilla FC zatwierdził wart 350 mln euro projekt przebudowy na tym samym terenie nad rzeką Nervión, zaprojektowany przez Césara Azcárate (architekta odpowiedzialnego za stadion San Mamés w Bilbao). Rozbiórka ma się odbyć w 2027 roku, nowy stadion na 55 000 miejsc zostanie otwarty w 2029 roku, a w trakcie budowy Sevilla będzie grała na stadionie Estadio La Cartuja.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest Gol Norte: jednopoziomowa trybuna na 15 000 miejsc, nazywana „Muro Rojo” (Czerwona Ściana) – andaluńska odpowiedź na Żółtą Ścianę z Dortmundu. Mozaika autorstwa Santiago del Campo z 1982 roku zostanie poddana konserwacji i ponownie zamontowana na nowej fasadzie, a do tego pojawią się systemy wykorzystujące energię odnawialną oraz ulepszone ułatwienia dostępu dla osób niepełnosprawnych.
Jedno, czego nie da się odtworzyć, to dźwięk. Piosenka „Himno del Centenario”, napisana w 2005 roku przez sewilskiego muzyka Javiera Labandóna („El Arrebato”), osiągnęła pierwsze miejsce na Hiszpańskich listach przebojów i jest śpiewana a cappella przed każdym meczem rozgrywanym na własnym boisku. UEFA nazwała to najgłośniejszym rytuałem przedmeczowym w klubowej piłce nożnej. Jak kiedyś powiedział kapitan Sevilli, Coke: „Niektórzy z naszych nowych zawodników nie znają Hiszpańskiego, ale mimo to potrafią zaśpiewać połowę naszego hymnu, bo jest tak chwytliwy”.
Tak, zwłaszcza w okresie poprzedzającym przebudowę w 2027 roku. Pierwotny budynek z 1958 roku nie będzie już długo stał, a ściana z trofeami, tunel i ławki rezerwowych zapewniają wrażenia, których nie da żadna inna wizyta na hiszpańskim stadionie.
Tak. Klub Sevilla FC zatwierdził całkowitą przebudowę obiektu w tym samym miejscu. Harmonogram rozbiórki obejmuje rok 2027, a nowy stadion na 55 000 miejsc ma zostać otwarty w 2029 roku. Zorganizuj wizytę tam wcześniej, jeśli chcesz zobaczyć oryginał.
Większość zwiedzających zwiedza to miejsce w ciągu 75–90 minut. To samodzielna wizyta z bezpłatną aplikacją audio, więc możesz poruszać się tak wolno lub szybko, jak tylko chcesz.
Tak, dla rodzin z dziećmi to spokojny spacer trwający 90 minut. Trasa jest prosta i łatwa do pokonania.
Ściana z siedmioma trofeami Ligi Europy (żaden inny klub tego nie ma), szatnia gospodarzy, tunel dla zawodników z rozbrzmiewającym hymnem oraz ławki rezerwowych przy boisku.
Tak, w całym muzeum, w szatni, w tunelu i przy boisku. Nie wolno używać lampy błyskowej.
FC Sevilla: Wycieczka po stadionie Ramón Sánchez-Pizjuán z audioprzewodnikiem i dostępem na boisko